Na świecie są gry i gierki i wiemy o nich prawie wszystko. Są jednak również pozycje przez graczy niedoceniane i do tych z całą pewnością należy The Darkness. Miejmy nadzieję, że jednak dwójka nie obije się o uszy graczy i nie odejdzie w zapomnienie, bo gameplay z tego tytułu na pokazie podczas gamescom`u wyglądał iście epicko.
Jak już wszyscy wiemy, Darkness II, podobnie jak znana nam dobrze jedynka, jest adaptacją słynnego komiksu o tym samym tytule. Naszym protagonistą nadal jest Jackiem Estacado, który ma w sobie mrocznego pasażera. Nadal posiada on niezwykłe moce, ale tym razem nasi przeciwnicy wynieśli z walki jedną rzecz – nauczyli się używać światła przeciwko Jackowi. W ten sposób dawniej płynna i przyjemna bijatyka zamienia się coraz częściej w rozmazany obraz, brak mrocznych mocy, niemiłe podszepty naszego ciemnego przyjaciela i nieprzyjemny pisk w uszach. W ten oto sposób będziemy musieli pokonać niejednego przeciwnika. Prócz halogenów i reflektorów będziemy mogli zmierzyć się… ze zwykłymi latarkami…
Sama mechanika rozgrywki nie będzie się dużo różniła od części pierwszej – nadal mamy tutaj możliwość walki przy użyciu kilkunastu rodzajów broni palnej, ale możemy również skorzystać z naszych mrocznych ramion z wielkimi zębiskami. Do gry wrócą także stare, dobre egzekucje, które, jak zresztą zwykłe zabójstwa, dostarczać nam będą dark essence – substancję pozwalającą nam na dalszy rozwój naszego drzewka zdolności. Twórcy zapowiadają również, że protagonista będzie mógł widzieć i strzelać przez ściany budynków, dzięki nowym zdolnościom.
Niezwykle ciekawie wygląda też możliwość używania obiektów znajdujących się obok nas w walce – udział w niej wezmą zwykłe, małe rzeczy leżące w zasięgu rozwścieczonych łbów naszej mrocznej strony, jak również wyrwane przez nas drzwi od pobliskiego Cinquecento. Co do innych niespodzianek – nasza ciemna strona, jak to z ciemnymi stronami czasami bywa, potrafi się zbuntować. Dlatego też do normy należeć będą sceny, gdzie mroczny pasażer przypomni nam o swoim istnieniu słowami: „Jesteś jedynie moim nędznym niewolnikiem”, a przyjazne nam dotąd główki dwóch demonów od czasu do czasu skierują się w naszą stronę i dziabną to tu, to tam.
Jackie dość często kłócił się będzie z samym sobą, ale do tego człowiek jest się w stanie przyzwyczaić. Ba! Można nawet powiedzieć, że przyjemnie się na całość patrzy. Dobrze wiedzieć, że z zasięgu ręki nie znikną znane nam dark guns. Niestety, nie spodziewajcie się, iż zadziałają wam w pełnym świetle. Zwykła latareczka i puff! Czas magicznej broni znika, a wy stoicie ze zwykłymi giwerami strzelając na oślep przed siebie. Na pochwałę zdecydowanie zasłużyła muzyka w grze, od której czasami aż włos jeży się na głowie, a kolana drżą. Ze względu na to, iż The Darkness ma jednak dość komiksową przeszłość, należy wspomnieć, że niektóre tekstury w grze zostały namalowane ręcznie, aby pokazać nieco bardziej rysunkowy klimat gry.
Wygląda świetnie, więc gratulujemy pomysłu. Całość podkreśla również fantastyczna, bardzo ciemna oprawa audiowizualna. Podsumowując – im ciemniej, tym przyjemniej. Czekamy na efekty pracy panów z Digital Extremes z niecierpliwością.
